czwartek, 17 listopada 2011

dzień 110 - kształtowanie

Moim wstydliwym nieco sekretem jest fakt, że aż do dzisiaj nie pracowałam z Fenką klikerową metodą kształtowania. Owszem, naprowadzanie, owszem, wyłapywanie, owszem, inne "chałupnicze" pomysły bez klikania, ale kształtowania nie robiłyśmy nigdy.
Dlaczego? Przyznam uczciwie: za strachu. Metoda ta wydaje mi się bardzo trudna dla przewodnika, bardzo wymagająca i miałam obawy, czy mi się uda i czy nie "zepsuję" psa. Mniejsza o to, czy było to racjonalne i słuszne, takie w każdym razie były fakty.

Dzisiaj w końcu, zainspirowana kursem dogo, uznałam, że trzeba wziąć się do roboty, że chcę tak popracować. Zakładając, że będzie łatwo, bo Fenka bardzo korzysta z łap, postanowiłam wypracować pacanie pudła łapką.
I cóż... Dwie sesje za nami. Naoczne skutki są raczej mizerne, najwięcej dzieje się w głowach. Fenki, bo uczy się kombinować na własną łapę. I przede wszystkim mojej, bo uczę się czegoś nowego, trudnego, bo obserwuję swoje błędy (a jest ich sporo) i pracuję nad ich poprawą. Bo muszę walczyć ze swoją niecierpliwością, chęcią zdobywania wszystkiego natychmiast i kiepskim refleksem.

Mimo wszystko jestem dumna, że spróbowałam. A wyniki jeszcze będą.

2 komentarze:

  1. fajnie się czyta twoje wpisy! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję.
    Wytargaj Psikuta z ucholce ode mnie!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz!