czwartek, 16 stycznia 2014

Powrót to obikowania

Strasznie dawno nie pisałam, a brudnopis tego posta leży już od prawie miesiąca, bo to wtedy po raz pierwszy po ogromnej przerwie poszłam na Feneczkiem na trening obi. Tym razem udałyśmy się do Magdy Łęczyckiej, ponieważ chciałam zacząć coś na świeżo, jakby "od zera" - a ją polecają tłumy, zresztą moim zdaniem absolutnie słusznie.
Było super. Okazuje się, że Feneczki jest jeszcze lepszym psem, niż mi się wydawało. Sporo pamięta, ale przede wszystkim jest bardzo chętna do pracy, fajnie na nią nakręcona bez przekręcenia. Stara się i jest naprawdę super psem do roboty.
Zaczęłyśmy od podstawowych podstaw. Pracowałyśmy nad stratą, samokontrolą, rezygnowaniem, przerwą w pracy i idealną wymianą zabawek (oraz dostałam za zadanie podłubać przy zmianach pozycji i aporcie, ale to mniej ciekawe). Przy zabawkach po raz kolejny powtórzyło się fenkowe zawieszenie zupełne na widok drugiej zabawki: ona tak fiksuje się na jednej, na tej "pierwszej", że idea zostawienia jej i zajęcia się inną potrafi całkowicie przegrzać jej obwody w mózgu i spowodować zwieszkę. To do przepracowania oczywiście.

Ważne w tym jest to, że Magda widzi w Feneczce duży potencjał, a ja znalazłam w tym trenowaniu olbrzymią frajdę. Plan jest taki, że biorę się solidnie i jesteśmy gotowe na jesienne zawody, z opcją podboju świata wkrótce.

Niestety, z perspektywy "miesiąc później" wiem, że ciężko ogarnąć wszystko, bo najpierw Święta, potem szczeniak, potem zaś Fenka złapała paskudna choroba brzuszka. Mimo to, dzielnie ćwiczyłyśmy w domu (z przerwą chorobową) i poza nim, nie zaniedbując żadnego z zadanych ćwiczeń. Mam nadzieję, że kolejny trening już w przyszłym tygodniu i że będzie to wstęp do regularnego zasuwania obikowego.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Cztery

No i stało się: 27 grudnia Stado powiększyło się o kolejnego psiula, właściwie sunię, owczarka australijskiego imieniem Emancypacja vel Spacja.
Ponieważ malutka jest Doroty, nie będę się o niej (przynajmniej na razie) rozpisywać, poza może wspomnieniem, że sprawia fantastyczne wrażenie. Chciałam raczej skupić się na psich interakcjach.

Charlie jest aniołem. Pierwszego dnia po przyniesieniu Spacji do domu nie odstępował jej na krok, wąchał, trącał delikatnie, chodził jak baletmistrz, żeby tylko jej nie nadepnąć, zachęcał do zabawy. Pierwszy szok już minął, ale Karolek jest wciąż kochany, wciąż uważny i bardzo cierpliwy: kiedy mała wgryza mu się w ogon albo po nim chodzi, najczęściej po prostu odchodzi. Ze dwa razy na Spację warknął, ale był to wark spokojny, po prostu komunikujący, że uwieszanie mu się igiełkami na faflach nie jest spoko. Próbowali się bawić, wyszło fajnie, bo Karol jest nieprawdopodobnie delikatny; zabawa jednak o tyle szybko się skończyła, że nakręcili się na siebie za mocno, a taka nakrętka to nic dobrego.
Spacja jest dodatkowo wzruszająca, bo nie rozumie, że Charlie jej nie widzi i zdarza jej się koło niego biegać, machać łapkami i zachęcać do zabawy, po czym dziwi się, czemu wujek ją ignoruje.

Fenka jest Fenką i jak to Fenka, jest nierówna. Na początku zmartwiło mnie, że najgorzej z całego stada przyjęła szczeniaka, omijała go szerokim łukiem i odpędzała od siebie mało sympatycznie. Jedyne, co było dobre, to to, że nie miała wobec malutkiej złych zamiarów - wyraźnie jednak dawała do zrozumienia, że nie chce mieć z nią nic wspólnego i że szczeniak ma być daleko.
Szybko jednak wyluzowała. Na chwilę obecną (czwarty dzień Spacji w stadzie) Fenka jest nią coraz bardziej zainteresowana, pozwala jej się zbliżać, podjęły kilka prób wspólnej zabawy, niestety o tyle nieudanej, że Fen jest za szybka i Spacja się jej troszkę obawia. Bardzo podoba mi się ta zmiana, mam nadzieję, że pójdzie to dalej i że dziewczyny się zaprzyjaźnią, a i tak, jak jest, jest ok.

Najlepsza jest Luna. Może dlatego, że była mamą, ma nieziemską cierpliwość do szczeniaka i świetnie się z nią komunikuje: pierwszy raz w życiu widziałam na żywo, jak suka łapie szczeniaka za pyszczek, żeby go skarcić i uspokoić. Zdarzają jej się też warknięcia, ale są spokojne i ciche. I Lunka jako jedyna wpuszcza Spację do swojej klatki, kiedy jest w środku. Cudna jest.

sobota, 7 grudnia 2013

Wciąż żyjemy!

Strasznie zapuściłam się z blogiem, ale to dlatego, że chociaż dzieje się sporo, to nie ma za wiele powodów do pisania, bo dzieje się raczej to samo.

Luna dzielnie pracuje jako pies terapeutyczny. Poza tym jest fanatyczną sunią o cudownym charakterze, bardzo się zakumplowałyśmy i dobrze mi z tym. Ale o Lunie w sumie nie ja powinnam pisać.

Fenka głównie pracuje. Udziela się w Szkole Specjalnej na Przedwiośniu, chodziła też do przedszkola, ale to okazało się zbyt obciążające (dwie spore grupy po 45 minut), więc dałam spokój. Działamy też w programie Uwaga! Dobry Pies i obie to uwielbiamy. Dodatkowo Feneczek stał się "psem na urodziny" - umila dzieciakom przyjęcia i to też bardzo lubimy.
Rozwijam też jej (i moją) pasję sztuczkową, wypracowałyśmy "plaskacza" (czyli leżenie z głową na ziemi, między łapkami) i puszczanie nosem bąbelków w misce z wodą.
Pracuję nad fenkowym pobudzeniem z coraz większymi sukcesami. Mamy coraz ładniejsze skupienie, coraz mniej sytuacji powoduje dzikie burkanie. Walczymy też o ciszę w domu i tutaj też coraz lepiej. Byłoby lepiej, gdyby Fenek wychodził na spacery tylko samodzielnie, ale po wstępnych sukcesach w tej dziedzinie (niemałych) trochę przestałam mieć na to siłę i czas - choć są to głównie wymówki, bo wiadomo, że jak się bardzo chce, to można. Dlatego planuję poświęcać Małej więcej czasu - w tym celu zapisałyśmy się znowu na obi (pierwsze spotkanie już we wtorek), plus myślę o lekkim powrocie do czasów, kiedy była jedynaczką, czyli o braniu jej w więcej miejsc i spędzaniu z nią więcej czasu.

Karolek... jest. Trochę pracujemy, a głównie chłopak funkcjonuje sobie kanapowo, spacerowo i żyje z nami spokojnie. Czasem bywa na szkoleniu, czasem u weterynarza (ostatnio wykryto u niego łysienie wzorzyste, czyli Karol ma szansę nie tylko rozwinąć zaćmę na obojgu oczu, ale i wyłysieć do skóry w różnych miejscach - śliczny będzie niesłychanie! ;)).

Poza tym czekamy na kolejny element stada.
I tak nam się żyje, wesoło, dość spokojnie i w sumie bardzo przyjemnie.