wtorek, 28 maja 2013

Nowości, nowości...

Jak w dowcipie - u mnie takie zasuwanie, że nie ma kiedy taczek załadować.
Powinnam pisać o zlocie tollerowym, o ogarnianiu się Charliego, o Fenki ciężkiej a pięknej pracy z dziećmi... Ale nie napisze teraz, bo to masa pisania, na którą czasu chwilowo brak.

Jednakże, wrzucę tu historię o tym, jak to Fenka poznała i polubiła nową koleżankę. Będzie nietypowo, bo autorką historii nie jestem ja, lecz opiekunkoprzewodniczkomama Luny. Swoją drogą, jej/ich blog polecam bardzo szczerze, bo zacny jest on.
Bez dalszej zwłoki, oto historia o Fence i Lunie - odcinek pierwszy, będą dalsze.

sobota, 20 kwietnia 2013

Fenka i paragility

W czwartek w Domu Pomocy Społecznej "Na Przedwiośniu" w Międzylesiu odbyły się pierwsze zajęcia projektu "Razem pokonamy przeszkody" Stowarzyszenia Zwierzęta Ludziom. Projekt w skrócie polega na tym, że uczymy uczniów Szkoły Specjalnej przy Domu prowadzenia psa na torze agility. Swoje umiejętności zaprezentują podczas Dnia Dogoterapii, 16 czerwca na Polu Mokotowskim.
Fenka jest jednym z dwóch psów stowarzyszeniowych biorących udział w tym projekcie. Ja, jak to ja, byłam wielce zajarana, ale i miałam wątpliwości - Fenka jest nakręcakiem, szczególnie na przeszkody, bałam się więc jej nadmiaru entuzjazmu. Nie wiedziałam też, jak dobrze będzie współpracować z innymi przewodnikami, szczególnie mało wprawnymi.
I po raz kolejny okazało się, że nie doceniam potencjału mojego psa. Mała poradziła sobie super. Szczególnie praca na smakołyki wyszła doskonale. Entuzjazm przydał się, bo potrzebowała mało zachęty, by wykonywać polecenia dzieci. Zarazem umiała się wyciszyć i odpoczywać, kiedy nie biegała. I super dzielnie znosiła nie zawsze łatwe reakcje dzieci, które "w nagrodę" czasem ją przytulały.
Wspominałam, że mam cudownego psa?

piątek, 12 kwietnia 2013

Wiosenne wyjście z marazmu

Zardzewieliśmy przez zimę okrutnie i czas z tym coś zrobić. Nareszcie stopniał śnieg, nareszcie jest ciepło, dlatego pora na Plan, według którego będę działać.
Czasu mam dużo. Mam go rano (spokojnie ze dwie godziny między wstaniem a wyjściem do pracy), mam go po pracy, bo coraz później robi się ciemno i nic nie odmarza. Potrzebne są tylko chęci (obecne!) i dyscyplina (to się wypracuje).

Plan jest taki, żeby oba psy dostały wreszcie to, czego potrzebują w ilościach takich, jakie uważam za słuszne. Dlatego postanawiam, że codziennie każdy z nich wyjdzie indywidualnie na dłuuugi spacer.
Charlie dostanie w jego ramach bieganie na lince i ćwiczenia ze skupienia na mnie (szczególnie przy innych psach - do tego potrzebne będą smakołyki lepsze, niż sucha karma; ale inna sprawa, że można mu ograniczyć porcje miskowe, bo ładnie na chrupki pracuje). Poza tym w domu i na spacerach można z nim pracować nad sztuczkami, bo "siad", "leż", "łapa" i "na miejsce" ma bardzo dobre, przywołanie niezłe, ale ma też wielki potencjał i nieźle można go pomęczyć. Na pierwszy ogień może pójść chodzenie/skakanie na trzech łapach, bo pięknie to oferuje, wyplątując się ze smyczy - opcji jest jednak masa.
Fenka też musi biegać, wkrótce pewnie też dojdzie pływanie. Jest coraz grzeczniejsza, bardzo chętna do współpracy, ale trzeba ogarnąć burkanie i ogóle skłonności histeryczne. Poza tym nie ma przebacz, codziennie trening obi, wyraźnie oddzielony od spaceru. Krótki, 20-30 minut, ale musi być. No i sztuczki domowo.

Rzekłam.

Edit: dodatkowo wielki krokami zbliża się Zlot Tollerowy. Tym bardziej przyda się ogarnięcie psów z ogólnego posłuszeństwa, na przykład przebywanie z oba na smyczach przy innych psach, Charliego spokojne klatkowanie, a Fence warto powtórzyć sztuczki, bo odbędzie się konkurs =). Nie mam ambicji, żeby nie wiem jak się na nim popisać, ale warto dać z siebie ile można, a nie poddać się lenistwu.