sobota, 25 marca 2017

Seminarium dummy z Susann Reinke i Maike Böhm, 17-18.03.2017

Ach, cóż to był za weekend! Rekordowe zimno, deszcz, śnieg, grad, krótkie minuty słońca i grupa szaleńców, stojąca na polu i ze skupieniem wpatrująca się z psy, noszące w pyskach materiałowe wałki - innymi słowy, dumikowe seminarium z Susann Reinke i Maike Böhm.

Jechałam na to semi jako obserwatorka, z ciekawości - miałam zerowe doświadczenie z dummy poza rzuceniem go parę razy Fence (na pierwszym zlocie tollerowym, kiedy miałyśmy się o dummy uczyć, nie wyszłyśmy poza chodzenie w kółko przy nodze). Wiem też, że ruda boi się wystrzałów, więc niezbyt widziałam nas na "prawdziwym" treningu, o zawodach nie wspominając. Uznałam jednak, że posiadanie retrievera do czegoś w końcu zobowiązuje i postanowiłam nie przegapić okazji do zobaczenia, jak na dummy pracują specjalistki od tollerów.

Teoria
Seminarium zaczęło się od wykładu - i już tutaj start był z wysokiego C, bo nie dość, że wszyscy dostaliśmy profesjonalne materiały, to jeszcze prowadzące (mówiła głównie Susann, Maike dopowiadała) urzekły wiedzą, znajomością tollerów, ale przede wszystkim poczuciem humoru i perfekcyjną umiejętnością naśladowania psów (a, jak wiadomo, mówienie psim głosem świadczy o najwyższym poziomie zrozumienia psiej psychiki ;)). Wykład miał trwać trzy kwadranse, przeciągnął się do półtorej godziny i nie żałowałam ani chwili.
Już podczas wykładu jasne dla mnie było, że Susann i Maike proponują metodę nie tylko idealnie dostosowaną do tollerowych mózgów (spokój, równowaga, zaskakiwanie, wyciszanie, bycie zawsze o krok przed psem), ale też bardzo spójną z moją wiedzą obediencową i tak lubianym przeze mnie stylem trenowania.

Praktyka
Sobota i niedziela były dniami ćwiczeń praktycznych, co oznaczało codzienne spędzanie po 8 godzin na dworze =). Nie chcę opisywać dokładnie, co się działo, ale - mówiąc w skrócie - praktyka była całkowicie spójna z teorią. 
Na dwóch grupach po 4 psy, podzielonych pod kątem zaawansowania, Susann i Maike pokazały nam wszystkie aspekty treningu dummy: od podstaw, które można robić już ze szczeniakiem, po zaawansowane podpuchy i pracę na duże odległości.
Okazuje się, że między dummy a obi jest znacznie więcej podobieństw, niż możnaby podejrzewać. Dummy także ma zestaw podstaw, z których buduje się ćwiczenia. Również należy zwracać ogromną uwagę na równowagę pomiędzy przeróżnymi aspektami pracy. W obu sportach frajda dla teamu ma znaczenie fundamentalne. Tak samo liczy się timing nagradzania, planowanie treningów, skupienie na raz na jednym tylko kryterium wykonania zadania, jasny system komunikowania się z psem... długo by wymieniać, ale te podobieństwa całkowicie mnie "kupiły".
Ogromnie ciekawe są też różnice. W dummy przykłada się, co logiczne, znacznie większą wagę do samodzielności psa, bo są zadania (głównie szukanie), przy których człowiek na nic się nie zda. Ważna jest też "wewnętrzna" motywacja psa: Susann kilkakrotnie powtarzała, że nie ma możliwości zmusić psa do czegokolwiek, kiedy znajduje się sto metrów od nas. Dummy jest też pracą mocno bazującą na psich instynktach, tak że kilka razy moje pytania, wynikające z obedience'owego doświadczenia, spotykały się z odpowiedzią "można tak tego uczyć, ale nie trzeba: wystarczy zaufać psu, że sam znajdzie najlepsze rozwiązanie".
Zaufanie było zresztą wspominane wielokrotnie. Susann i Maike przedstawiają dummy jako budowane na wzajemnym zaufaniu w wielu aspektach, bo zarówno człowiek ufa psu, oddając mu zadania, z którymi sobie nie poradzi, jak i pies ufa człowiekowi, że ten wie, co mówi i że warto go słuchać.

Pieski!
Poza wiedzą, wchłanianą na tony, seminarium było też okazją do pooglądania różnych psów (tollerów oraz znajomej nam skądinąd goldenki Inez). I tutaj kolejna fala zachwytów: o dummikujących tollerach słyszałam wiele złego, głównie od ich właścicieli - jakie to są hałaśliwe, nieopanowane, nieogarnięte... A tutaj niczego takiego nie widziałam. Może to zasługa ćwiczeń, proponowanych przez prowadzące, ale psy pokazały się z naprawdę świetnej strony i mam wrażenie, że wszyscy przewodnicy mogli wyjść z porządnym planem dalszej pracy.
Wisienką na torcie były pokazy pracy psów Susann i Maike - pięciu tollerów, głównie w moim ukochanym, szczurowatym typie. Pokazy nie miały nic z chwalenia się, były merytorycznie wplecione w seminarium jako ilustracja proponowanych ćwiczeń - tym niemniej robiły piorunujące wrażenie. Najbardziej zapadła mi w pamięć półtoraroczna suczka Maike, wykonująca samodzielne przeszukanie lasku i w kosmicznym tempie przynosząca pięć dummy. Na filmiku mamy zaś Mikę, psa Susann, prezentującego skomplikowane połączenie wysyłania, zatrzymania, memory (czyli aportu z pamięci) oraz szukania.

Filmik autorstwa Agnieszki Matejczuk

Wnioski
Cóż, są proste. Fenka być może nigdy nie weźmie udziału w zawodach, ale zamierzam wprowadzić elementy (możliwe, że całkiem duże) treningu dummy do naszej codzienności - i zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi.
Czekam też na kolejne spotkanie z Susann i Maike i na podobne imprezy, bo w ten weekend bardzo mocno czułam wspólnotę z innymi tollerowcami i radość ze spędzania czasu na zdobywaniu wiedzy o użytkowym aspekcie naszej rasy.

Tutaj ogromne podziękowania należą się prowadzącym, ale także Gosi i Krzyśkowi Prażanowskim, którzy seminarium zorganizowali. Dzięki!

2 komentarze:

  1. Jeszcze przed zdiagnozowaniem u Nera dysplazji, myślałam na poważnie o trenowaniu z nim dummy. Teraz, no cóż... jego zdrowie od kilku lat jest na pierwszym miejscu, a sporty... istnieją gdzieś z nada od nas. :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz!